Rozdział 21.
Nie wiedziałam co robić. To tyle lat. Już wam wszystko tłumaczę Liam jest moim byłym chłopakiem byliśmy z sobą dwa lata, a potem się przeprowadził i kontakt się urwał. Naprawdę go kochałam, ale ta miłość znikła może nie była to prawdziwa miłość ale pamiętam te wszystkie chwile spędzone z nim.
- Mandy słuchasz nas ? - zapytał się Scooter.
- Tak. Znaczy nie powtórzcie. - poprosiłam.
- Veronica nauczy się cię układów. - podeszła do nas dziewczyna zgaduję że to ta Veronica. Wydaje się miła i ona jest gdzieś w naszym wieku.
- Cześć jestem Veronica. - przedstawiła się.
- A ja Mandy.
Przez cały dzień czułam wzrok Liam'a na sobie. Pewnie sam nie mógł uwierzyć że się spotkaliśmy sama w to nie mogę uwierzyć. Nagle wszystkie wspomnienia wróciły.. tylko dlaczego ? Przecież kocham Justina.
- Kochanie co się dzieje ? - zapytał się Justin a w jego oczach mogłam zobaczyć troskę.
- Skąd tu się wziął Liam ? - zapytałam.
- To jeden z tancerzy.. skąd go znasz ? - zapytał zdziwiony.
- Jest moim byłym chłopakiem. - powiedziałam cicho, a Bieberowi prawie oczy wyszły na wierzch.
- Mówił że mieszkał w Stanford, ale nigdy bym się nie spodziewał że wy razem. - zaśmiał się.
- Widzisz dla mnie to zabawne nie jest. - pokazałam mu język biorąc łyk wody.
- Myszko.. przecież nagle wam nie wrócą dawne uczucia. I z czego to ja wiem on ma dziewczynę. - przytulił mnie do siebie a ja się w niego wtuliłam. Musnął swoimi wargami moje czoło. Justina zawołał Scooter więc musiał iść.
Mam nadzieję że nie wrócą mi dawne uczucia co do niego. Jestem z Justinem szczęśliwa i chcę być z nim, nawet Liama nie kochałam tak jak Justina. To co do niego czuję jest magiczne, nie do opisania. Moje rozmyślenia przerwał znajomy mi głos.
- Cześć. - przed moimi oczami pojawił się on.
- Cześć. - powiedziałam próbując nie patrzeć w jego oczy.
- Wypiękniałaś.
- Tobie też nic nie można zarzucić.
- Nigdy bym nie pomyślał że to z Justinem. - zaśmiał się.
- Nigdy bym nie pomyślała że będę musiała cię oglądać przed dwa miesiące. - zmierzyłam go wzrokiem i chciałam odjeść ale on złapał mnie za dłoń, którą ja mu zaraz wyrwałam.
- Mandy, przecież byliśmy udaną parą.
- Dobrze to ująłeś byliśmy.
- Nie chciałabyś zacząć od nowa ? - zapytał, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
- Chyba cię pojebało człowieku ! Jestem z Justinem kocham go, i ty tego nie zjebiesz.
- Mnie też kochałaś. - powiedział pewnie.
- No właśnie kochałam, ale to uczucie zniknęło.
- Stara miłość nie rdzewieje. - zacytował i odszedł ponieważ wołali go tancerze.
Parę godzin później.
Ciągle chodzą mi po głowie jego słowa "stara miłość nie rdzewieje". A co jeśli to prawda ? Moje uczucie do niego wróci ? Nie ! Stop! Tak nie może być, jestem z Justinem kocham go , on mnie.
- Nad czym tak rozmyślasz ? - zapytał się mnie brunet.
- Liam powiedział mi że stara miłość nie rdzewieje. - powiedziałam cicho i co mnie nurtowało.
- Mam nadzieję że nie w waszym przypadku.
- Uwierz że ja tak samo. Ja naprawdę cię kocham, i nie chcę żeby to się zjebało. - oparłam głowę o szybę od samochodu w którym jechaliśmy do domu.
- Nie zjebie. Liam to spoko gość i mi cię nie odbije. - powiedział pewnie widocznie go nie zna. Resztę drogi przegadaliśmy o różnych sprawach. Gdy weszliśmy do domu zobaczyliśmy Pattie robiącą kolację w kuchni.
- Cześć dzieciaki i jak na próbie ? - zapytała.
- Dobrze. - odpowiedział Justin a ja bez słowa skierwałam się na górę. Weszłam do łazienki w której wzięłam 10 - minutowy prysznic i się przebrałam. Zeszłam na dół po schodach i zobaczyłam Justina jedzącego kolację. Usiadłam obok niego i również zaczęłam jeść posiłek. Przy kolacji były cisza, nikt nie wiedział co powiedzieć. Justin jak zwykle pikał coś w swoim iphone , Pattie rozmyślała no w sumie ja tak samo. Po skończonym posiłku poszliśmy do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko a obok mnie Justin.
- Chyba się nie przejmujesz że on jest w zespole ? - zapytał się przerywając ciszę.
- Boję się Justin.. - wyznałam.
- Kochanie ale czego ? - zapytał siadając obok mnie.
- Że to wszystko wróci..
- Będzie dobrze, uwierz mi. - pocałował najpierw moją górną wargę a potem dolną. Zaczęliśmy się całować z uśmiechami na twarzach, tak bardzo się cieszyłam że go mam, nie chcę go stracić.
Następny dzień.
Przebudziłam się o 9.
Spojrzałam w bok a Justina już nie było, usłyszałam dźwięk lejącej się wody mogłam rozpoznać że bierze prysznic. Po dłuższej chwili wyszedł. Ile to można siedzieć w łazience.
- Ile to można siedzieć w łazience ? - zażartowałam siadając na łóżku.
- Też cię kocham kochanie. - pokazał mi język.
- Nie no ale serio gorzej niż baba. - mruknęłam pod nosem podnosząc się z łóżka, ale jakże mój cudowny chłopak musiał to usłyszeć i podszedł do mnie. W momencie kiedy się podnosiłam on mnie popchał na łóżko i usiadł na mnie okrakiem.
- Justinie Drew Bieberze zjedź ze mną bo mnie połamiesz ! - krzyknęłam próbując go zwalić.
- Przeproś. - zażądał. Popukał się paluszkiem w policzek.
- Nie misiek nie jesteś brudny. - zaśmiałam się a on natomiast zarzucił focha. Ja już znam te jego fochy, zwaliłam go z siebie po czym sama usiadłam na niego okrakiem. Zaczęłam dawać mu pojedyncze buziaki w usta aż w końcu się wkurzył i przejął pałeczkę. Wpił się brutalnie w moje usta, a dłonie powędrowały na moje biodra.
- Dobra Justin koniec. - zeszłam z niego i kierowałam się w stronę łazienki.
- Jeszcze dziś to dokończymy. - zapewnił mnie a w odpowiedzi wybuchłam śmiechem. Weszłam do łazienki w której odbyłam poranną toaletę.. Zeszłam na dół na śniadanie a po śniadaniu pojechaliśmy na próbę..
* Ten dzień nie będzie należał do udanych..
Wiem że długo nie dodawałam, ale nie miałam weny, teraz mam ferie więc rozdziały będę często :D.
Obniżam limit.
10 komentarzy = NN.
- Mandy słuchasz nas ? - zapytał się Scooter.
- Tak. Znaczy nie powtórzcie. - poprosiłam.
- Veronica nauczy się cię układów. - podeszła do nas dziewczyna zgaduję że to ta Veronica. Wydaje się miła i ona jest gdzieś w naszym wieku.
- Cześć jestem Veronica. - przedstawiła się.
- A ja Mandy.
Przez cały dzień czułam wzrok Liam'a na sobie. Pewnie sam nie mógł uwierzyć że się spotkaliśmy sama w to nie mogę uwierzyć. Nagle wszystkie wspomnienia wróciły.. tylko dlaczego ? Przecież kocham Justina.
- Kochanie co się dzieje ? - zapytał się Justin a w jego oczach mogłam zobaczyć troskę.
- Skąd tu się wziął Liam ? - zapytałam.
- To jeden z tancerzy.. skąd go znasz ? - zapytał zdziwiony.
- Jest moim byłym chłopakiem. - powiedziałam cicho, a Bieberowi prawie oczy wyszły na wierzch.
- Mówił że mieszkał w Stanford, ale nigdy bym się nie spodziewał że wy razem. - zaśmiał się.
- Widzisz dla mnie to zabawne nie jest. - pokazałam mu język biorąc łyk wody.
- Myszko.. przecież nagle wam nie wrócą dawne uczucia. I z czego to ja wiem on ma dziewczynę. - przytulił mnie do siebie a ja się w niego wtuliłam. Musnął swoimi wargami moje czoło. Justina zawołał Scooter więc musiał iść.
Mam nadzieję że nie wrócą mi dawne uczucia co do niego. Jestem z Justinem szczęśliwa i chcę być z nim, nawet Liama nie kochałam tak jak Justina. To co do niego czuję jest magiczne, nie do opisania. Moje rozmyślenia przerwał znajomy mi głos.
- Cześć. - przed moimi oczami pojawił się on.
- Cześć. - powiedziałam próbując nie patrzeć w jego oczy.
- Wypiękniałaś.
- Tobie też nic nie można zarzucić.
- Nigdy bym nie pomyślał że to z Justinem. - zaśmiał się.
- Nigdy bym nie pomyślała że będę musiała cię oglądać przed dwa miesiące. - zmierzyłam go wzrokiem i chciałam odjeść ale on złapał mnie za dłoń, którą ja mu zaraz wyrwałam.
- Mandy, przecież byliśmy udaną parą.
- Dobrze to ująłeś byliśmy.
- Nie chciałabyś zacząć od nowa ? - zapytał, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
- Chyba cię pojebało człowieku ! Jestem z Justinem kocham go, i ty tego nie zjebiesz.
- Mnie też kochałaś. - powiedział pewnie.
- No właśnie kochałam, ale to uczucie zniknęło.
- Stara miłość nie rdzewieje. - zacytował i odszedł ponieważ wołali go tancerze.
Parę godzin później.
Ciągle chodzą mi po głowie jego słowa "stara miłość nie rdzewieje". A co jeśli to prawda ? Moje uczucie do niego wróci ? Nie ! Stop! Tak nie może być, jestem z Justinem kocham go , on mnie.
- Nad czym tak rozmyślasz ? - zapytał się mnie brunet.
- Liam powiedział mi że stara miłość nie rdzewieje. - powiedziałam cicho i co mnie nurtowało.
- Mam nadzieję że nie w waszym przypadku.
- Uwierz że ja tak samo. Ja naprawdę cię kocham, i nie chcę żeby to się zjebało. - oparłam głowę o szybę od samochodu w którym jechaliśmy do domu.
- Nie zjebie. Liam to spoko gość i mi cię nie odbije. - powiedział pewnie widocznie go nie zna. Resztę drogi przegadaliśmy o różnych sprawach. Gdy weszliśmy do domu zobaczyliśmy Pattie robiącą kolację w kuchni.
- Cześć dzieciaki i jak na próbie ? - zapytała.
- Dobrze. - odpowiedział Justin a ja bez słowa skierwałam się na górę. Weszłam do łazienki w której wzięłam 10 - minutowy prysznic i się przebrałam. Zeszłam na dół po schodach i zobaczyłam Justina jedzącego kolację. Usiadłam obok niego i również zaczęłam jeść posiłek. Przy kolacji były cisza, nikt nie wiedział co powiedzieć. Justin jak zwykle pikał coś w swoim iphone , Pattie rozmyślała no w sumie ja tak samo. Po skończonym posiłku poszliśmy do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko a obok mnie Justin.
- Chyba się nie przejmujesz że on jest w zespole ? - zapytał się przerywając ciszę.
- Boję się Justin.. - wyznałam.
- Kochanie ale czego ? - zapytał siadając obok mnie.
- Że to wszystko wróci..
- Będzie dobrze, uwierz mi. - pocałował najpierw moją górną wargę a potem dolną. Zaczęliśmy się całować z uśmiechami na twarzach, tak bardzo się cieszyłam że go mam, nie chcę go stracić.
Następny dzień.
Przebudziłam się o 9.
Spojrzałam w bok a Justina już nie było, usłyszałam dźwięk lejącej się wody mogłam rozpoznać że bierze prysznic. Po dłuższej chwili wyszedł. Ile to można siedzieć w łazience.
- Ile to można siedzieć w łazience ? - zażartowałam siadając na łóżku.
- Też cię kocham kochanie. - pokazał mi język.
- Nie no ale serio gorzej niż baba. - mruknęłam pod nosem podnosząc się z łóżka, ale jakże mój cudowny chłopak musiał to usłyszeć i podszedł do mnie. W momencie kiedy się podnosiłam on mnie popchał na łóżko i usiadł na mnie okrakiem.
- Justinie Drew Bieberze zjedź ze mną bo mnie połamiesz ! - krzyknęłam próbując go zwalić.
- Przeproś. - zażądał. Popukał się paluszkiem w policzek.
- Nie misiek nie jesteś brudny. - zaśmiałam się a on natomiast zarzucił focha. Ja już znam te jego fochy, zwaliłam go z siebie po czym sama usiadłam na niego okrakiem. Zaczęłam dawać mu pojedyncze buziaki w usta aż w końcu się wkurzył i przejął pałeczkę. Wpił się brutalnie w moje usta, a dłonie powędrowały na moje biodra.
- Dobra Justin koniec. - zeszłam z niego i kierowałam się w stronę łazienki.
- Jeszcze dziś to dokończymy. - zapewnił mnie a w odpowiedzi wybuchłam śmiechem. Weszłam do łazienki w której odbyłam poranną toaletę.. Zeszłam na dół na śniadanie a po śniadaniu pojechaliśmy na próbę..
* Ten dzień nie będzie należał do udanych..
* * *
Wiem że długo nie dodawałam, ale nie miałam weny, teraz mam ferie więc rozdziały będę często :D.
Obniżam limit.
10 komentarzy = NN.
Tagi:
opowiadanie
11.02.2012 o godz. 21:23



ja w dwa dni przeczytałam wszystkie te rozdziały. : )
U mnie pierwszy rozdział zapraszam :*
Ostatnie zdanie zaparło dech ;P
Mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle ... :)
Dodaj szybko nn bo nie wytrzymam ! ;D
:*
Czekam na NN !!
A mnie właśnie ferie się skończyły . ; (
Czekam na NN ; D
kocham twojego bloga czekam na nn